Akt strzelisty - Intronizacja Chrystusa Króla
- Mariola Szyszkiewicz
- 28 lip
- 5 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 6 dni temu
O Jezu. - Pisz co widzisz.

- Jestem na ulicy. Nie widzę siebie na razie. To stare kamienice. Miasto. Wzrok kieruje się do przejścia, wyjścia z kamienicy , starej warszawskiej , gdzie cały dom jest na planie kwadratu z jednym wspólnym podwórzem. Nie wiem, jaki to czas. Jest późne popołudnie, słońce zachodzi, ale - Posmutniałąś.. - Chyba zaczyna docierać do mnie rzecywistość. - Widzisz gołębie? - Ale to nie jest inne miejsce.? - To i nie to. Gołębie zbierają się przy tobie. Podchodzą do Ciebie. Jeden kuśtyka. Ma zwichnietą łapkę. - Są oswojone, dlatego podchodzą. - ciekają, furkają w popłochu i podrywają się gremialnie do lotu. - Uciekają? - Niee. Raczej wzbijają się do lotu. A raz są zziębnięte , struchlałe i podchodzą , wyciągają dzióbki , dziobią Cię w palec

. - Tam w tej kamienicy, przy wyjściu z podwórza na ulicę, idąca młoda kobieta odwraca się, zobaczyła mnie
. A ja jestem stara , zgrzybiała, mam cienkie, długie, siwe włosy . Reszta ludzi mnie mija. Kto by się chciał się zajmować starą kobietą. Żyję z jałmużny , ktoś litościwy nieraz rzuci mi jakiś grosz, Z tego żyję. Dziękuję skinieniem głowy i dalej odprawiam moje czary, swoje gusła, swoje zabobony . Oglądam swoje włosy, które są stare, swoje zmarszczki. Ubrania są zamierzchłe, stare, ręce mam pomarszczone, zgrzybiałe. Siedzę tutaj, na razie nikt mnie nie przygarnia. To dziwne , ale ta idąca, młoda kobieta zatrzymuje się i zaczzyna mnie obserwować . Zapatrzyla się we mnie. TYlko nie wiem , czy w moją starość, czy w moją nędzę. Patrzy na mnie. Zastygła. Tak jakby mężczyzna niewidoczny dla moich oczu stanął za nią i odgarnąwszy jej włosy z ramion, delikatnie dotykał palcami jej zagłębienia w szyi i szeptał jej cos do ucha. Musi to być coś interesującego , bo patrzy na mnie i patrzy. Moja starość się zdegustowała. Nie ma sie czemu przyglądać. Próbuję się zakryć przed jej świdrującym spojrzeniem. Niech tak na mnie nie patrzy. Ale co mogę zrobić? Starość wypełza ze mnie jak zgnilizna, wszędzie ją czuć , jestem jak potwór z bagien. Wszędzie czuć ten odór starości. Ale mnie nie płynie łza po policzku z tego powodu. Niech tak będzie. Mnie wyschły łzy.Mój świat zaginął. Nie ma goo ani w rzeczywistosci , ani w filmie. Ani tym bardziej w roziskrzonym oku tej kobiety. czemu wciąż stoi i patrzy. Jestem bezradna. Zaczynam znów żyć żebraczym życiem. Może się w końcu znudzi i odejdzie. SERCE JEZUSA, SYNA OJCA PRZEDWIECZNEGO Ja,, taka maleńka, gwiazdka, pamiętam, podpieram rękami bródkę, ja myślę, tak. Ogromny rycerz, cały ze złota , oparty o miecz, schyla się i palcem wskazuje na mnie. Tak, tak, ty aniołku, zdaje się mówić. ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI. Nie wiem, czy ja to zniosę? Czy moje serce to zniesie? - Moje serce jest tak w to zaangażowane, że musi się udać. Słyszę uderzenie dzwonu. To serce dzwonu zabiło. Rozpoczęło pierwszy ruch. Uderzyło. Małe serce, srebrne, na dobrym łańcuszku kobiety. Łańcuszek delikatnie się zwija, przy oddychaniu. Pierś kobieca, wręcz dziewczęca faluje. To garden party. Krok odmawia posłuszeństwa, trzeba go nieustannie poprawiać , a więc ten fenomen odwiedza młoda ,damska rączka w rękawiczce. SERCE JEZUSA, W ŁONIE MATKI DZIEWICY PRZEZ DUCHA ŚWIĘTEGO UTWORZONE, Wtem słyszy uderzenie zegara . To pełna godzina . Z dachów i poddaszy zerwały się do lotu wszystkie gołębie. Z wszystkich drzew. ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI - Kocham Ciebie Jezu. SERCE JEZUSA ZE SŁOWEM BOŻYM ISTOTOWO ZJEDNOCZONE - Zmiłuj się nad nami ********************************************************************************** Kobieta stoi na plaży. Nad morzem. To lato. Kobieta nosi letnią sukienkę, z bardzo delikatnego materiału, szyfonu, może jedwabiu. Ciepła wznoszącego i opadajacego powietrza bryzy morskiej. Spódnica faluje i otula delikatnie uda kobiety.Ręce ma założone , myśli, ale wygląda figlarnie. Patrzy w przestrzeń, może w horyzont. Czego tam szuka. Jej ramiona oplatają męskie dłonie.. Przyszli tu osobno , ale zanim zajdzie słońće- będą już parą; on po to tu przyszedł, aby jej towarzyszyć, kiedy przyjdzie zachód słońca. Kiedy mewy rozpierzchną się po plaży, zniknie ich skowyt, zadzwonią dzwonki w kościele, ona wejdzie na slubny kobierzec. Będzie w białej sukni i rzuci ślubny bukiet za siebie. Oby. O, SERCE JEZUSA NIESKOŃCZONEGO MAJESTATU ZMIŁUJ SIĘ , O ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI

Wszystko odeszło, odpłynęło. Mam lekką głowę,nic w niej nie szumi, nic się nie czai. Odrywają się z niej części , całe kawałki , splecione, jak splecione są dłonie unurzane w glinie. Odrywają się jak cząstki chałki , o tutaj, tutaj, wyciągają się ręcepo swój kawałek chleba, chałki, jest tyle głodu. Wkrótce zostaje sam oścień, czerwona lampka w kościele, która mam nadzieję- nigdy nie zgaśnie i ja w przydużym płaszczu , niepasującym na mnie , klęcząca w kościele, sama, w półmroku , w poświacie promienia słońca wpadającego do kościoła przez witraż. Mężczyzna, jakis obcy, w prochowcu, w kapeluszu, odrywa wzrok ode mnie , uchyla kapelusza i odchodzi w kierunku wyjścia. Jestem oto skłócona wewnętrznie.
SERCE JEZUSA , ŚWIĄTYNIO BOGA ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI Oto ślepy , który idzie potykajac się o wszystko laską niewidomego . Bada swoją drogę. Obok niego biegnie biały piesek , obszczekujac go. Jego szczekanie jest niezmordowane. Mały piesek o donośnym głosie i zdrowym gardle. SERCE JEZUSA, PRZYBYTKU NAJWYŻSZEGO ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI - Napij się Myszko - Widzę Twoja światynię . Ma "oko Boga" i wysmukłe kolumny . To ja odgarnę Twoje włosy i nigdy ich nie obetnę, aby nie uszła Twoja siła. Nie zapadnie się Twoja Świątynia na Ciebie - Myślisz, że mi na tym zależy? - A na czym Ci zależy kochany? SERCE JEZUSA , DOMIE BOŻY I BRAMO NIEBIOS

Oto Myszko dla ciebie wszystkie kłucze - oto pierwszy klucz otwierajacy Serce Boże , aby wejść przez przez Bramę Niebios. Będziesz przychodzić tu nieustannie. To Kult MojegoSerca. To Moje Serce. To moje serce staje się dla ludzi Bramą Niebios . Nie przejdą do Nieba, jak tylko przez Moje Serce. Wszystko jest ważne w Moim posłąnnictwie, które powierzył Mi Ojciec, ale droga serca, to podstawowa droga miłości , pozwalająca na wejście do Nieba. Ty jesteś zaproszona. Czuj się jak u siebie. Masz do tego klucz. Otwieraj to serce , kiedy tylko poczujesz się spragniona. Uchylam wszelkie wyroki ludzkie i Boże,któe nad tobą spoczywały. Bądź spokojna. Proszę. Korzystaj. - Całuję Cię w rękę, która mi ten klucz ofiarowuje. Zmiłuj się nad nami. SERCE JEZUSA , GOREJĄCE OGNISKO MIŁOŚCI ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI SERCE JEZUSA, SPRAWIEDLIWOŚCI I MIŁOŚCI SKARBNICO ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI. Za wszystkimi obrazami i skarbami materialnymi, które są wotami w sanktuarium Matki o strzelistej wieży i monumentalnych rysach przeciętych dwoma uderzeniami miecza,na tyłach jest skarbnica. Matka już mnie tam kiedyś zaprowadziła. Tam jesteś Ty . TY, o mój ukochany. Leżą tam przed Tobą Krzyżem , tam Twoi świadkowie rozkoszują się Tobą, tam siostry przeżywają słodycz Twojego powitania, tam ku klęcznikom biegnie me serce. Tam ono będzie spokojne. Tam stoisz ubrany w garnitur z niebieskich cnót , w butonierce masz kwiat ślubny. Uśmiechasz się do mnie i wyciągasz do mnie ręce. I oto ja,w białej zwiewnej sukience, w wianuszku z białych żywych stokrotek, idą do Ciebie. Oto przychodzisz gorąco do mojego serca, które teraz staje się twoim. Puszczam mimo uszu zalecenia- nie może być między wami konkurencji.- bo czyż teraz mogłoby być coś, co nas rozdzieli? Czyż nawet Twoja Matka nie ociera swoich łez chusteczką? SERCE JEZUSA , CNÓT WSZELKICH BEZDENNA GŁĘBINO Czy Mama powie- zmiłuj się nad nami? Powie. Jeśli mnie nie zrozumie, sprowadzi na mnie powolne umieranie.
O SERCE JEZUSA WSZELKIEJ CHWAŁY NAJGODNIEJSZE
Zmiłuj się nad nami , o Jezu Mam Twój obrazek i leżę w szpitalu. Mam Ciebie na wyciągnięcie ręki. Nie wiem, po prostu nie wiem. Czemu Twój obrazek, mój słodki Jezu z góry Karmel,rękami współpacjentki dokonał żywota? Czemu fruwają małe karteluszki, małe jego szcząteczki - i że cię nie opuszczę - tak mi dopomóż Bóg i wszyscy święci.












Komentarze