Bałagan
- Mariola Szyszkiewicz
- 5 dni temu
- 2 minut(y) czytania
Jezu, ogarnęło mnie zmęczenie, apatia. Przyszło na mnie coś, czego nie chcę, coś , co po niedawnym, kruchym zaangażowaniu przyszło znikąd, nie wiadomo skąd, moja wiara jest jednak słaba. - Twoja wiara była ostatnimi czasy nasilona, zmęczył ci się organizm, to naturalny wysiłek, usunąłem z ciebie wielkie zaangażowanie, po to, byś mogłą odpocząć. - I stąd to znużenie. Uważałam, że to .... - Niemoc? Niewdzięczność? Niebyt? Od.... - Odłączenie od domu ?- nie. - Nic nie wiem kochanie na temat praw umysłu. Prawa duszy rozumiesz, wiesz, że musi się karmić, tak samo umysł musi się karmić. Nie płacz. Ja to wszystko wiem, wiem o co ci chodzi, Myszko- to rekonwalescencja, trochę to wszystko wziąłem w nawias, abyś zyskała nowe spojrzenie, bo byłaś.. - Kocham Cię.

- byłaś już bardzo zmęczona. Takie przebywanie ze Mną męczy duszę, bo przebywa w swoich górnych rejestrach. Myszko, dyskutowałbym . To, co Mi mówisz jest święte. To wszystko, reasumując sprawia, że opadnie trochę wysiłek umysłu i duszy, kiedy pokarm zacznie się wchłaniać. To było bardzo wielkie zapóźnienie, nie mogę tego przyspieszać, bo masz złogi, kiedy Mój pokarm zaczyna krążyć w twoim organizmie, masz potworne bóle. Tak reaguje zagłodzone ciało, Tak. Ty byłaś po prostu zagłodzona. Ciało ma swoje sposoby, żeby przetrwać. Pamiętasz, jak czerpałaś energię z brzóz, z drzew, z ziemi, z piasku na plaży. Nie mogłem na to patrzeć, mając stół zastawiony wszelkim dobrem. I tylko moja Myszka z nich nie korzystała. Moja święta Myszka. - Mam w duszy obecność podróżnego. Zjem trochę i wiem, że to jałmużna. Podziękuję, jestem wdzięczna, tak , teraz to rzadkość i odchodzę , gość nie może nigdzie długo przebywać, nie chcę się narzucać. Jeśli nawet gospodarz chciałby mi dać więcej , to może to chwilowe, albo efekt dobrego wychowania. Domyślam się, że nie ma wiele dla mnie. Wstaję, zamykam za sobą drzwi i po prostu odchodzę. Albo blokuję wszelką chęć pomocy. Po co? I tak będę musiała odejść. Jestem wędrowcem. Pieszym podróżujacym. Życie gna. Muszę iść dalej. - Boisz się Myszko, że Mnie nie uczcisz, nie uwielbisz, będąc w szlafroku? To sprawia, że będąc w gorszej formie będziesz Mnie unikać? - To oznacza, że nei mogę zapanować nad czystością wnętrza i zewnętrzną czystością otoczenia. Głupio mi zapraszać Ciebie do bałąganu. Różnie rozumianego. - Czy jesteś artystką tylko w godzinach od 8 .00 do 16.00. A potem ściągasz pantofle, zakładasz dres i stajesz się dla Mnie niedostępna, płąwisz się w głodzie i samotności? Albo inaczej. : jesteś w światecznej garderobie i przychodzisz do mnie w święto. ? Chcesz, żeby Mi serce pękło? - "Człowiek nie jest taki, żeby bałąganu nie widział":) - Cieszę się, że wraca ci choćby promyk uśmiechu. - Musisz dać mi mały podpłomyk:) - Dam ci cały chleb. Stopniowo. Po troszku. Wiem, że to ogromna zmiana mentalna.. - Kocham Ciebie. - To dla Mnie dobry znak, dobra postawa, raduje się Moje serce. Ono też bije dla ciebie Myszko. Poradzę sobie z twoimi dreszczami. Musisz jeść. Oboje musimy. Biorę cię w swoje dłonie. Zapamiętaj to. Nie jesteś spełniona. Ja to wiedziałem, kiedy do ciebie przychodzilęm. Wiem to teraz. Ja się ciebie nie ulęknę . - Dotykasz wszelkich moich bolesnych miejsc. - Bo tylko Ja mogę ci to powiedzieć. Nikt inny, tylko Ja - Wiem o tym. - Zacznę od tego, co jest najbliżej Ciebie. Ruszajmy.











Komentarze