Imprimatur
Nie mogę udźwignąć swojego "Ja". "Ja" jeśłi jest barbarzyńskie, staje się rewoltą, usycha i można sie go wyzbyć. Wtedy się leży.
Na drzwiach płynących po powierzchni oceanu.
Ma się świadomość ogromu, iskry Bożej, manipulujemy włąsną śmiercią.
To cyniczne. Udobruchane oko Księżyca. Wszak mamy jeszcze drzwi. Nie poznaliśmy jeszcze bólu do głębi.
ALe jest jeszcze coś.
Barka, która po nas podpływa , aby nas uratować z chaosu wszechrzeczy.
**************************************************

Czy to było wyznanie Myszko? - W pewnym sensie tak, Jezu. - Czy jesteś już gotowa? - Myślę, że jestem. Oczywiście, jeśli nam pomożesz. - Czy człowieczeństwo jest do udźwignięcia Myszko? - Z Tobą tak. - Nie zasłaniaj się Mną. Jesteś na to za odważna. - Kiedy mnie nikt nie uwierzy. - Tak sądzisz? - Mhm. Ja to wiem. - nie wiem. Tak myślałam do tej pory. Myślałam,że ludzie patrząc z boku, patrzą na mnie niechętnie, z powodu tego, co ich zdaniem mam. To kłuje w oczy. Mówi się, ze każdy "biznesmen" pierwszy milion musi ukraść. To sprawia, że jego majątek jest wątpliwej prowieniencji. To znaczy dalej, że nie trzeba go szanować. Zazdrości się Jezu, ale nie szanuje się go, nie jada się z nim przy wspólnym stole . - Dlatego wtedy postanowiłaś odejść? Oddać wszystko walkowerem i odejść? - Teraz, w moim rozumieniu stan posiadania, duchowy czy materialny to ciężka praca. Okreśła nas. Oczywiście możemy w tej pracy do czegoś dojść. Swoją ciężką pracą odkrywamy Ciebie, nawet jeśli Cię gdzieś wcześniej zawiedliśmy. Poszukiwanie Ciebie, to praca na roli- TY- to samorodek, który wykopujemy z ziemi znienacka, podczas codziennej orki. Szamotanina nie pomoże, raczej akt strzelisty. - Pisz Myszko. - Dlatego nie muszę szukać ludzkiego szacunku. Chociaż .... - Pisz skarbie, pisz moja żono. - Dobrze byłoby znaleźć pobratymców, kogoś, kto szanowałby mnie za to,że jestem mną, bez dodatku wsparcia niebieskiego. - Jak myślisz, czy jest to możliwe? - W pewnych kręgach tak. - Jak myśłisz, czy możesz tam wejść ? - Ja tam wchodzę, powoli. - Ja tam Jestem i Byłem.... - ...i będę. - Relax. Spokojnie. Jesteś tak otwartą zakonnicą, że ludzie z twojego otoczenia boją się nawiązać z tobą kontaktu. Jesteś tak uczuciowo rozwinięta poprzez uścisk ze Mną. Nie zauważyłaś komfortu psychicznego, jaki cię otacza? Jak bardzo jesteś Mną? Każdy ma łzy w oczach, szarpie struny harfy bolesną nutą. A ty przychodzisz wypielęgnowana . Muśnięta Moim pocałunkiem, z moim kwiatem w butonierce , radosna, oczekująca Moich Łask, ( ale o tym nikt nie wie) Każdy widzi Moją rosę na tobie. Strach być przy tobie. - Dlatego ten ksiądz mówił - Przymnóż nam wiary Jezu. - Włąśnie serdeńko. Wiara musi ci dostarczyć naiwności fal morskich, które płuna targane wiatrem do brzegu, bo takie jest naturalne prawo.




Komentarze