google.com, pub-4708262830663674, DIRECT, f08c47fec0942fa0
top of page

Inteligencja jest Koroną Cierniową

14 paź
4 minut(y) czytania

Modlitwa o przyjęcie łaski

Panie Jezu,

Ty znasz mnie lepiej, niż ja znam samą siebie. Znasz moje grzechy, moje lęki, moje ucieczki przed prawdą. Wiesz, ile razy próbowałam ukryć się przed Twoim światłem, bojąc się tego, co ono odsłoni.

A jednak Ty nie odwracasz wzroku.

Przychodzę do Ciebie nie jako człowiek sprawiedliwy, lecz jako ten, który potrzebuje miłosierdzia. Nie proszę o nagrodę. Proszę o łaskę.

Naucz mnie przyjmować dobro, gdy wydaje mi się, że na nie nie zasługuję. Naucz mnie przyjmować przebaczenie, gdy serce oskarża mnie bardziej niż Ty. Naucz mnie przyjmować miłość, która nie jest zapłatą za moje zasługi, lecz darem Twojego serca.

Jezu, jeśli zamknęłam dłonie, otwórz je. Jeśli zamknęłam serce, otwórz je. Jeśli uciekam przed prawdą, prowadź mnie łagodnie ku światłu.

Nie pozwól mi gardzić Twoimi perłami, ale nie pozwól też uważać, że są przeznaczone dla wszystkich oprócz mnie.

Spraw, abym uwierzyła, że Twoja łaska jest większa od mojego grzechu, Twoje miłosierdzie większe od mojego wstydu, a Twoja miłość głębsza od wszystkiego, co noszę w sobie.

Ucz mnie żyć w łasce uświęcającej. Ucz mnie powolnego oddawania Ci każdego dnia. A kiedy zasłona między tym światem a Tobą będzie stawała się coraz cieńsza, niech moje serce nie lęka się światła, lecz rozpozna w nim Twój dom.

Amen. ✝️🌿

Dlaczego Jezus nie zbawił wszystkich?

To pytanie powraca do człowieka od dwóch tysięcy lat. Jeśli Chrystus przyszedł zbawić świat, dlaczego świat nie został zbawiony raz na zawsze?

Najprostszą odpowiedzią jest wolność człowieka. Ale ta odpowiedź często nie uspokaja serca. Pozostawia niedosyt. Bo przecież wobec cierpienia, grzechu i zagubienia chcielibyśmy powiedzieć: „Panie, zrób coś. Nawet wbrew nam”.

Jezus jednak nie przyszedł jako zdobywca dusz. Nie podbił człowieka siłą. Stanął przed nim z propozycją miłości. Kołatał do drzwi, ale ich nie wyważał.

Być może największą tajemnicą nie jest to, dlaczego nie wszyscy zostali zbawieni, lecz dlaczego Bóg tak bardzo szanuje człowieka, nawet wtedy, gdy człowiek od Niego odchodzi.

Czym jest wolna wola?

Wolna wola często wydaje się bardziej tragedią niż przywilejem.

To możliwość powiedzenia Bogu „nie”. To możliwość odrzucenia własnego szczęścia. To możliwość pomylenia pychy z godnością i lęku z odwagą.

A jednak bez wolności nie istnieje miłość.

Miłość wymuszona nie jest miłością. Posłuszeństwo wymuszone siłą nie jest odpowiedzią serca.

Może właśnie dlatego łaska i wolność wydają się czasem pozostawać w konflikcie. Człowiek chciałby zostać uratowany, a jednocześnie broni swojego zamknięcia.

Nie dlatego, że kocha ciemność, ale dlatego, że boi się światła.

Syrofenicjanka

Syrofenicjanka przychodzi do Jezusa z odwagą i desperacją.

Nie należy do narodu wybranego. Nie ma żadnych przywilejów. Słyszy nawet trudne słowa.

A jednak nie odchodzi.

Zadziwia pokora tej kobiety. Nie obraża się. Nie odwraca się plecami. Nie mówi: „Skoro nie jestem mile widziana, odejdę”.

Przeciwnie.

Pozostaje przed Jezusem.

Jej historia uczy, że serce otwiera się nie wtedy, gdy człowiek wszystko rozumie, ale wtedy, gdy potrafi wytrwać przy Bogu pomimo własnego zranienia.

Samarytanka przy studni

Samarytanka spotyka Jezusa w samo południe.

Przychodzi po wodę. Znajduje prawdę o sobie.

Jezus zna jej historię. Wie o jej relacjach, błędach i samotności. Nie upokarza jej jednak.

Mówi prawdę, nie odbierając godności.

Może właśnie to jest najtrudniejsze spotkanie z Chrystusem: chwila, gdy odkrywamy, że On wie wszystko, a mimo to pozostaje obok.

Samarytanka nie otrzymuje pochwały za idealne życie.

Otrzymuje coś więcej.

Możliwość rozpoczęcia od nowa.

Kobieta cudzołożna

Wokół niej stoją ludzie trzymający kamienie.

W centrum znajduje się kobieta i jej grzech.

A jednak Jezus przesuwa środek ciężkości.

Nie pyta najpierw o jej winę.

Pyta o serca oskarżycieli.

"Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień."

Kamienie opadają na ziemię.

Pozostają tylko dwoje: nędza człowieka i miłosierdzie Boga.

To jedna z najważniejszych scen Ewangelii. Jezus nie nazywa zła dobrem. Ale też nie pozwala, aby grzech miał ostatnie słowo.

Dobry Samarytanin

Od wieków chrześcijanie widzieli w Samarytaninie obraz samego Chrystusa.

To On schodzi do człowieka leżącego przy drodze.

Opatruje rany.

Podnosi.

Płaci za jego leczenie.

Troszczy się.

Najbardziej poruszające jest jednak to, że Samarytanin nie pyta, czy pobity człowiek na to zasłużył.

Miłosierdzie pojawia się wcześniej niż ocena.

Tak samo Chrystus przychodzi do człowieka nie dlatego, że człowiek stał się dobry, ale wtedy, gdy jest jeszcze pobity przez własne grzechy, lęki i słabości.

Jezus oddaje życie dobrowolnie

Jest jednak coś jeszcze.

Niczego nie można zrozumieć bez krzyża.

Jezus sam mówi:

„Nikt Mi życia nie odbiera, lecz Ja od siebie je oddaję.”

Nie zmusza Go do tego tłum. Nie zmusza Go Piłat. Nie zmuszają Go gwoździe.

Miłość jest jedynym powodem.

Jeżeli Chrystus jest nauczycielem pojednania, to dlatego, że sam pierwszy wyciąga rękę do świata, który Go odrzuca.

Nie przychodzi po zemstę.

Przychodzi po człowieka.

Podsumowanie

Może najważniejsze pytanie nie brzmi:

„Dlaczego Jezus nie zbawił wszystkich?”

Może najważniejsze pytanie brzmi:

„Czy pozwolę Mu zbawić mnie?”

Bo czasem ręka nie wysuwa się do zgody nie z powodu nienawiści.

Czasem zatrzymuje ją duma.

Czasem lęk przed odrzuceniem.

Czasem wspomnienie dawnych ran.

Czasem przekonanie, że proszenie o miłość jest żebraniem.

A przecież Ewangelia mówi coś odwrotnego.

Przyjęcie miłości nie jest żebraniem.

Jest zgodą na to, by zostać obdarowanym.

Modlitwa o łaskę otwartego serca

Panie Jezu,

Ty pierwszy wyciągnąłeś rękę do człowieka.

Ty pierwszy przebaczyłeś. Ty pierwszy ukochałeś. Ty pierwszy oddałeś swoje życie.

Daj mi serce zdolne przyjmować Twoją łaskę.

Nie pozwól, by duma przebierała się w szaty godności. Nie pozwól, by lęk udawał roztropność. Nie pozwól, by moje dawne zranienia zamknęły drogę do pojednania.

Naucz mnie wyciągać rękę, gdy serce chce ją cofnąć.

Naucz mnie przyjmować dobro, gdy wydaje mi się, że na nie nie zasługuję.

Naucz mnie wierzyć, że Twoja miłość nie jest zapłatą za moje zasługi, lecz darem.

A kiedy zabraknie mi odwagi, przypominaj mi, że nic nie zmuszało Cię do oddania życia za mnie.

Uczyniłeś to z miłości.

Amen. ✝️🌿


Komentarze


bottom of page