Maszynistka.
Odebrałam znaczenie słowom. Słowa poruszają sie jak kwiaty.

Idę prosto ścieżką dziedzińca. Odzyskałam sprawę. Odzyskałam siebie.. Płyń do mnie moim imieniem. Tego mi trzeba. Krystalizują się obrzęki. Mija moja wątpliwa słąwa. Gdzie jesteś Cezareo? Gdzie jesteś Fillippi . Gdzie wartki potok? To skała mojego przeznaczenia. Przegrać z Tobą to nie grzech. To wątpliwa wartość z Tobą wygrywać. Nie jestem jeszcze taka akuratna. To początek. Z nieba. Z domu . Przewrażliwienie ustępuje miejsca frustracji- frustracja rozwiewa się, nie kończy się martyrologią. To mój kapitał. DROGA. Wspólnego przyzwolenia. Lato fantomów się kończy. Odzyskuję swój skarb. Mój skarb jest rozmiłowany w Tobie, mój Mesjaszu, mój wątpliwy barbarzyńco. Skuliłam uszy w tym amoku, pośród brzmienia olbrzymich dzwonów. Pośród tego rozległ się głosik- to moje przywidzenie ?- bynajmniej. Byłam gotowa do skoku- Ty mnie powstrzymałeś. Czy ten pean powinien byc bardziej ambitny? No nie wiem. Dorosłeś we mnie mój Panie. Przyszedłeś, żeby brać, , choć nie po to , aby Ci służono. Mam rozwarte ramiona i dostęp do tego, co jest w moim rejestrze. To sedno, staram się maksymalnie skrócić dystans. - Jestem w tobie zakochany Myszko. Ja wiem, ja wiedziałam przecież. Nie chcę stawać przed sądem. Przyjdę do Ciebie, na zieloną łąkę, pełną niebieskich kwiatków, które do dziś nie wiem, jak je nazwałęś. - Nazwałem je _promienną... - Odzyskaj mój spokój Panie,bo czuję, że już na niego zasługuję. Przychodzę do Ciebie, gdzie byś nie był, mój kochany, odgryzam pierwszy kęs i czekam. Prawda, czekam..... - To wszystko nie ostygnie od czekania Myszko. Brak mi Ciebie, gdzie się nie spojrzę natykam się na brzemię Twojego braku. - Pozwól Mi pociagnąć sie do Siebie. Na wszystkim się znam - teoretycznie. Kiedy zaczniesz mnie przyciągać- wszystko się wysypie - telepatycznie, wyjdzie na jaw każde moje znamiono. - ...Abym mógł je ucałować, przewiązać, wziąć w swoje ramiona - Obiecujesz mi? - Tak będzie , tak już jest.

- Solidna ta moja spowiedź. Moja spowiedź końćzy się w Baranku. Niechaj nikt mi nie odmówi Baranka. Po moim policzku toczy się ostatnia łza. Tak postanowiłam. Bolało, było zaognione. Teraz - przebacz- to już moje ostatnie słowo. - Nie mów tego. Ostatni będą pierwszymi, tego chcesz? - Zapomnij o upominku. O Ciele Bożym. - Nie mogę zapomnieć o czymś- czym Jestem, czym Jestem w tobie, i do czego cię zaprosiłęm. Czekam. Jestem cierpliwy - Jesteś, byłąś i będziesz - Mistrzynią Słowa. Na to tyle lat czekałem. Czekałem, aż się wypłaczesz. I wiem, że nie będzie za późno. Żyjesz. Oboje żyjemy. Ja Jestem i wyciągam ręce. - Świetlana przyszłość- domy ze szkła. - JA w tym będę. Wojna wygrana..




Komentarze