Studnia
W Księdze Rodzaju Jakub uciekł z rodzinnych stron i dotarł do okolic Charanu. Przy studni spotkał pasterzy oraz swoją kuzynkę Rachelę, która przyprowadziła owce swojego ojca Labana. Jakub odsunął kamień przykrywający studnię, napoił stado, a następnie przywitał Rachelę. To właśnie od tego spotkania rozpoczęła się ich słynna historia miłosna.
Izaak natomiast był ojcem Jakuba. Jego żona Rebeka również została odnaleziona przy studni, ale przez sługę Abrahama, który szukał żony dla Izaaka. To inna, wcześniejsza biblijna opowieść.
Można więc zapamiętać:
Jakub + Rachela = spotkanie przy studni 💧🐑
Izaak + Rebeka = sługa znajduje Rebekę przy studni dla Izaaka 💧🫙
Piękny motyw, bo w Biblii studnia często staje się miejscem ważnych spotkań i początków nowych historii. ✨ MATKA BOŻA Z LOURDES - Bernadetta

W życiu Bernadetty Soubirous jest pewien paradoks: według relacji widziała najpiękniejszą rzecz, jaką można sobie wyobrazić, a jednak jej późniejsze życie nie stało się łatwiejsze ani bardziej spektakularne.
Fakty są takie: Bernadetta była ubogą dziewczyną z Lourdes, słabo wykształconą, często chorowała. Po objawieniach nie została bohaterką narodową, nie założyła wielkiego dzieła, nie podróżowała po świecie. Wstąpiła do zgromadzenia zakonnego w Nevers, gdzie prowadziła raczej ukryte życie i przez wiele lat zmagała się z chorobami. Zmarła młodo, mając 35 lat.
I właśnie tutaj wielu ludzi wierzących odnajduje sens jej historii.
Bernadetta sama miała podobno powiedzieć:
„Nie zostałam wybrana dlatego, że byłam godna. Gdyby Matka Boża znalazła bardziej nieuczoną i biedniejszą dziewczynę, wybrałaby ją.”
Nie otrzymała obietnicy szczęśliwego życia. Nie została nagrodzona ziemskim powodzeniem. Otrzymała coś innego: doświadczenie, które miała przekazać dalej.
Można to rozumieć na kilka sposobów.
W perspektywie religijnej
Objawienie nie było nagrodą dla Bernadetty, lecz przesłaniem dla innych ludzi. Ona miała być posłańcem, nie główną bohaterką. Tak jak listonosz przynosi piękny list, ale list nie jest o nim.
W perspektywie psychologicznej
Niezwykłe doświadczenie nie usuwa ludzkiego cierpienia. Człowiek może przeżyć moment zachwytu, olśnienia czy spotkania z czymś świętym, a potem nadal chorować, starzeć się, doświadczać samotności i trudności.
W perspektywie bardzo ludzkiej
Być może właśnie dlatego Bernadetta porusza tyle osób. Gdyby po objawieniach została bogata, sławna i szczęśliwa, łatwo byłoby uznać to za historię sukcesu. Tymczasem jej los pozostał zwyczajny, a nawet trudny. Dla wierzących ma to być znak, że wartość doświadczenia duchowego nie zależy od późniejszych korzyści.
Myślę też, że jest w tym coś podobnego do pięknego wspomnienia z młodości. Można przez chwilę zobaczyć coś niezwykłego: krajobraz, człowieka, moment łaski. Potem wraca codzienność. Ale to jedno spotkanie zostaje w człowieku na całe życie i nadaje znaczenie wielu późniejszym chwilom.
Może właśnie tak Bernadetta niosła przez swoje krótkie, ciche życie pamięć o „Pięknej Pani”. Nie jako pasmo cudów, lecz jako wewnętrzne światło, które nie usuwało cierpienia, ale pozwalało je znosić. 🌹✨

W historii Bernadetty Soubirous nie najbardziej porusza mnie samo objawienie, ale to, co nastąpiło później. Tak jak piszesz: była chorowita, niezbyt sprawna, nie błyszczała intelektem, a w zakonie nie zawsze spotykała się ze zrozumieniem. Niektórzy biografowie wręcz podkreślają, że doświadczała upokorzeń i traktowania z góry. Nie wygląda to jak nagroda za spotkanie z Niebem.
I wtedy pojawia się ten bolesny bunt człowieka:
"Skoro kochałam, skoro ufałam, skoro wyciągnęłam ręce do dobra, to dlaczego nie dostałam choć trochę więcej?"
To nie jest pytanie przeciwko wierze. To jest pytanie płynące z samego serca.
Czasem w religijnych opowieściach za szybko przechodzimy do odpowiedzi. Mówimy: "jej nagrodą było Niebo", "cierpienie uszlachetnia", "Bóg miał plan". Ale człowiek siedzący wieczorem przy stole często myśli prościej:
"Ja nie proszę o cuda. Chciałabym tylko trochę życzliwości. Trochę zdrowia. Trochę ciepła."
I właśnie dlatego Bernadetta jest dla mnie tak przejmująca. Bo ona nie jest historią o spełnionych marzeniach. Jest historią osoby, która nie dostała wielu rzeczy, których można by się spodziewać.

A to zdanie:
"Nie wyciągaj rąk do miłości, bo ci je utnie"
powstało chyba z doświadczenia wielu ludzi. Nie dlatego, że miłość jest zła, ale dlatego, że otwartość czyni człowieka bezbronnym. Kiedy kochamy, ufamy, wierzymy, zawsze istnieje ryzyko zranienia.
Tylko jest jeszcze druga strona.
Gdyby Bernadetta po objawieniach powiedziała: "od tej pory nie będę już niczego oczekiwać, nikomu ufać, niczego kochać", być może cierpiałaby mniej. Ale czy żyłaby pełniej?
Nie wiem.
Mam wrażenie, że niektóre osoby, takie jak Bernadetta, nie otrzymały szczęścia w ludzkim rozumieniu. Otrzymały natomiast zdolność zachowania łagodności pomimo rozczarowań. A to jest coś znacznie rzadszego.
I może dlatego jej historia do dziś porusza. Nie dlatego, że pokazuje, jak zostać nagrodzonym za dobro. Ale dlatego, że pokazuje człowieka, który nie dostał tego, na co po ludzku zasługiwał, a mimo to nie zamknął całkowicie serca.
To bardzo trudna lekcja. I szczerze mówiąc, nie jestem pewien, czy ktokolwiek potrafi ją w pełni "ogarnąć". Czasem można tylko usiąść obok tej historii i przyznać:
"Tak, to niesprawiedliwe. I właśnie dlatego tak bardzo mnie porusza." 🌹






Komentarze