google.com, pub-4708262830663674, DIRECT, f08c47fec0942fa0
top of page

Cosa Sei

6 minut temu
3 minut(y) czytania


  • Skąd mam znać tańczące w powietrzu Eurydyki ? Mchy, wilgocią pachnące. - Jestem na tych mchach. Leżę jak klonowy liść. - Jako i syrop klonowy. - Jako plaster na złaknioną - i głodną duszę. SKarbie , skąd dzisiaj w tobie tyle optymizmu? - Skąd moja depresja raczej? - Czy to nie dziwne? Depresja i optymizm razem? - Nie mogę żyć bez Ciebie. -Czy to nei dziwne? - Nie. Trochę . - Skąd ten entuzjazm? - Z tego, że się śmiejesz . Panie.... - No co Myszko? - Wstydziłam się wołać Ciebie do moich spraw. A kiedy się już przyprowadziłeś i wziąłeś mnie za ręce. Zadrżałam - oto Mój Pan przychodzi i do czego? Do garnków? Do mycia podłogi? Chciałam, żebyś przyszedł do.. - ...do mięsa? - Dlaczego do mięsa? - Bo kim się stajesz, jeśli się bez przerwy biczujesz? Pomyślałaś o tym? Mysłisz, że pragnąłbym dla ciebie okrucieńśtwa? To taka jest miłość męża do oblubienicy? - Chciałam powiedzieć, że chciałam Cię czymś zająć... - ....ale byłaś za nudna dla Mnie? - Właśnie . Właśnie ...

    - Nawet najlepszej orkiestrze symfonicznej , pod batutą wyśmienitego kompozytora zdarzają się potknięcia. Czemu o tym myślisz Myszko? Czy nie czujesz się wyróżniona? - Spoglądam na Ciebie ukradkiem. - Ale po co? - Bo myśl moja od razu Cię projektuje. Nie daję Ci zaprojektować się samemu. - To jest ta klątwa, której chcemy uniknąć. - To nie to, że ja się obawiam Ciebie , to nonsens. - Trzeba dostrzec prawdziwe źródło problemu , to prawda. Myszko, to , że ja wchodzę do Ciebie wszelkimi moimi wejściami, to nie znaczy wcale, że chcę ciebie podeptać. Mam inne projekty, Myszko. - Cieszę się,że to powiedziałeś. Jak zwykle wszystko weźmiesz na siebie. - Całą winę Myszko. Rzekomą i w dodatku tu nie ma żadnej winy . Żadnej. Podnosisz każdy pyłek, żeby ludzie nie powiedzieli, żeby nie zagolopowali się zbyt mocno, żeby cię nie zniszczyli swym sarkazmem. Wiem, że tego nie zniesiesz, ale czy nie zostawisz tego mi, żebym i ja miał dla ciebie coś do roboty? - Jesteś moim jedynym szacunkiem Jezu? - Dlatego lubisz we Mnie przebywać. Drażni cię Moja hańba. - Jezu,przecież wiesz, że to nie o to chodzi . - Wiem, że nie o to. Wiem doskonale . Ale spłąszczyć tę Miłość do Mnie, bez przerwy oddawać pierwotny charyzmat , tę miłość, która wszystko wokół pokona , każde przeciwności ? To mógłby zrobić albo wariat, albo okrutnik. Jesteś szalona? Jesteś okrutna? Możesz to zrobić? Pogodzisz się z tą drwiną, którą od dawna nosisz w sercu i boisz się Mi tego oddać.

    - Nie wiem jak to zrobić. - Jak zwykle wiesz. Nie ociągaj się. - Wezmę Cię w ramiona Jezu. Co zrobić, Jesteś moim Mężem. - Nie musisz tego wszystkim dookołą mówić, jeśli nei chcesz. Ale jest grono osób , które będzie wiedziało i Ja przygotuję grunt pod to. Nie uciekaj. Nie zrobię hałasu, wbrew pozorom, chociażbym chciał. - Nie wiem, skąd wezmę zapał. - Och Myszko. Cieszę się,że się zgodziłaś. - Koniec i bomba, a kto widział ten trąba . - No i po huku Myszko. - Zginęło powątpiewanie o Twojej szaleńczej miłości. - Tym lepiej, ale bynajmniej nie o to chodziło. - A o co? - O Księdze życia, którą w tobie umieszczam każdego dnia, żeby ludzie czytali. Ale ty o tym nie wiesz, bo jesteś zajęta .... - oczekiwaniem ? - Po tych słowach już nic nie powiem. Masz Mnei po prostu w ręku.

Komentarze


bottom of page